Kiedy wiadomości przestają dochodzić, pierwsze podejrzenie zwykle pada na narzędzie do wysyłki. Prawie zawsze niesłusznie. Filtry antyspamowe oceniają trzy rzeczy: czy wiadomość naprawdę pochodzi od Ciebie, jak zachowują się odbiorcy, i czy Twoja domena ma historię, której można zaufać. Narzędzie wpływa tylko na pierwszą z nich.
Uwierzytelnienie domeny to warunek wstępny
Bez trzech rekordów DNS reszta jest bez znaczenia.
SPF mówi, które serwery mogą wysyłać w imieniu Twojej domeny. To rekord TXT na domenie głównej. Częsty błąd: dwa osobne rekordy SPF zamiast jednego, w którym wymienione są wszystkie systemy. Dwa rekordy to błąd składni i cały mechanizm przestaje działać.
DKIM to podpis kryptograficzny wiadomości. Odbiorca sprawdza, czy treść nie została po drodze zmieniona i czy podpis pasuje do klucza opublikowanego w Twoim DNS.
DMARC mówi, co zrobić z wiadomością, która nie przeszła SPF ani DKIM. Zacznij od p=none — wtedy niczego nie odrzucasz, ale zaczynasz dostawać raporty o tym, kto wysyła w Twoim imieniu. Po kilku tygodniach zaostrz do quarantine.
Główni dostawcy poczty wymagają dziś kompletu SPF, DKIM i DMARC od każdego, kto wysyła masowo. To nie jest zalecenie — to warunek wejścia.
Wysyłaj z własnej domeny
Adres nadawcy w cudzej domenie (twojafirma@gmail.com) przy masowej wysyłce jest problemem nie do obejścia: nie kontrolujesz DNS tej domeny, więc nie możesz jej uwierzytelnić dla swojego narzędzia. DMARC dostawcy takiej domeny jest zwykle restrykcyjny, więc wiadomość zostanie odrzucona albo trafi do spamu.
Zgłoszenia spamu to najostrzejszy sygnał
Jedno zgłoszenie na tysiąc wysłanych wiadomości to próg, po przekroczeniu którego zaczynają się problemy. Zgłoszenia biorą się głównie z trzech powodów:
- odbiorca nie pamięta, żeby się zapisywał (kupiona lista, zapis sprzed lat, brak potwierdzenia),
- wypis jest schowany albo nie działa, więc łatwiej kliknąć „to spam",
- częstotliwość wysyłki nagle wzrosła bez zapowiedzi.
Wszystkie trzy naprawia się przed wysyłką, nie po.
Higiena listy działa na Twoją korzyść
Adres, który odbił dwa razy, nie zacznie nagle działać. Adres, który nie otworzył ani jednej wiadomości od roku, obniża Twoje wskaźniki zaangażowania i tym samym reputację. Regularne usuwanie takich adresów zmniejsza listę i poprawia dostarczalność do reszty.
W praktyce: odbicia i zgłoszenia spamu powinny trafiać na listę wykluczeń automatycznie, a raz na kwartał warto wysłać kampanię odzyskującą do uśpionych i pożegnać tych, którzy nie zareagują.
Co sprawdzić najpierw
- Czy SPF, DKIM i DMARC są ustawione dla domeny, z której wysyłasz?
- Czy adres nadawcy jest w Twojej własnej domenie?
- Czy każda wiadomość ma działający odnośnik wypisu i adres pocztowy w stopce?
- Czy odbicia i wypisy trafiają na listę wykluczeń automatycznie?
- Czy w bazie są adresy, które nigdy nie potwierdziły zapisu?
Pierwsze cztery punkty MailerBasis wymusza lub sprawdza za Ciebie. Piąty wymaga decyzji, której nie da się zautomatyzować: albo prosisz te osoby o potwierdzenie, albo przestajesz do nich pisać.