Double opt-in to potwierdzenie zapisu kliknięciem w link z wiadomości. Kosztuje część zapisów i budzi opór u każdego, kto patrzy na sam licznik kontaktów. Mimo to warto go zostawić włączony — z trzech konkretnych powodów.
Powód pierwszy: odsiewa adresy, które nie istnieją
W formularzu zapisu ludzie się mylą. Wpisują gmial.com, gubią literę w nazwisku, wpisują adres służbowy, którego już nie mają. Bez potwierdzenia wszystkie te adresy trafiają do bazy i przy pierwszej wysyłce odbijają. Seria odbić to sygnał dla filtrów, że wysyłasz do listy, której nie kontrolujesz.
Powód drugi: chroni przed cudzymi adresami
Do formularza bez potwierdzenia można wpisać dowolny adres — także cudzy. Osoba, która nigdy się nie zapisywała, dostaje wiadomość i klika „to spam". Jedno takie zgłoszenie na tysiąc wysłanych wiadomości wystarczy, żeby zacząć mieć problemy z dostarczalnością.
Powód trzeci: to najmocniejszy dowód zgody
Przy sporze liczy się to, co możesz pokazać. Zapis w bazie „ktoś wpisał ten adres 14 marca" jest słaby. Zapis „ktoś wpisał ten adres 14 marca, a 14 marca o 15:22 kliknięto link potwierdzający wysłany na ten adres" jest znacznie mocniejszy, bo dowodzi dostępu do skrzynki.
Kiedy można pominąć potwierdzenie
Są sytuacje, w których pojedyncze potwierdzenie ma sens:
- checkbox przy zakupie, gdzie zgoda jest zbierana świadomie i zapisana w Twoim systemie razem z zamówieniem,
- kontakt dodany ręcznie przez pracownika, który ma podpisaną zgodę na papierze,
- migracja z innego narzędzia, gdzie lista jest aktywna, potwierdzona wcześniej i ma udokumentowane pochodzenie.
W każdym z tych przypadków odpowiedzialność za jakość adresów przechodzi na Ciebie. Dlatego MailerBasis wymaga wtedy opisania źródła zgody — ten opis zapisuje się przy kontakcie i jest tym, co pokażesz, gdy ktoś zapyta.
Czego nie naprawi żadne ustawienie
Kupiona lista pozostanie kupioną listą, także po przepuszczeniu jej przez potwierdzenie zapisu. Ludzie, którzy nie znają Twojej marki, nie klikną w link potwierdzający, a ci nieliczni, którzy klikną z ciekawości, i tak nie kupią. Jedyne, co osiągniesz, to seria zgłoszeń spamu na starcie — czyli najgorszy możliwy początek historii domeny.